|
3.10.2007
Kangaroo Island - Przejazd do Port Augusta
Wstajemy po 8.00. Robimy śniadanie, a Mikołaj szaleje po
farmie. Robi sobie tor przeszkód przez konstrukcje stworzone
dla owiec. Dziś jest nieco chłodniej, 18o C, ale wieje przeraźliwy
wiatr. Na parkingu przed Visitor Centre spotykamy znowu misie
koala, tym razem sztuk dwie oczywiście śpią. Koala śpią
19 godzin na dobę.
Jedziemy do jednych z głównych atrakcji położonych na terenie
parku narodowego, tj. Admirals Arch i Remarkable Rocks. Wieje
tak mocny wiatr, że musimy założyć kurtki i czapki. Najpierw
podjeżdżamy pod Admirals Arch. Widok naprawdę imponujący.
Urwisty, skalny brzeg, u podnóża którego wylegują się nowozelandzkie
foki uchatki, do tego spienione fale oceanu uderzające z
wielką mocą o skały, a nad tym wszystkim błękitne niebo.
Udaje nam się zaobserwować kilka fok pływających i skaczących
na falach. Remarkable Rocks są również godne polecenia. To
kilka różnorakich formacji skalnych, które umiejscowione
są na jednej dużej płaskiej skale. Chodzimy sobie po nich
chwilę, pstrykając fotki.
Po obejrzeniu tych miejsc udajemy się z powrotem w stronę
Penneshaw, przejeżdżając jeszcze raz wyspę wzdłuż. Odpływamy
z niej promem o 14.30. Zgodnie uznajemy, ze Kangaroo Island
to na razie najlepsze miejsce, jakie do tej pory udało nam
się zobaczyć w Australii. Oprócz niewątpliwych uroków samej
wyspy największą jej atrakcją jest możliwość bliskiego kontaktu
ze zwierzętami, których jest tutaj bardzo dużo.
Do Cape Jervis docieramy po 15.00. Ruszamy od razu w dalszą
drogę. Dziś chcemy dotrzeć do Port Augusta, skąd następnego
dnia zamierzamy dojechać do Uluru. Krajobrazy które mijamy
po drodze są bardzo przyjemne. Sporo zieleni, gór, pasących
się na trawach wielkich stad owiec. Najpiękniejszy jest jednak
widok wielkich połaci fioletowej lawendy, która w połączeniu
z zielenią krzewów jest naprawdę urokliwa. Przejeżdżamy przez
Adelajdę, która wprowadza nas już w klimaty następnych dni.
Pomimo tego, że mieszka w niej ponad 1 mln ludzi, sprawia
wrażenie prowincjonalnego miasteczka ze swoimi drewnianymi,
niskimi, kolorowymi domkami.
Do Port Augusta docieramy przed 21.00. Nocujemy już w znanym
nam motelu Comfort Inn za 100 $ za trójkę. Zauważamy, ze
do tej pory wszystkie noclegi dla naszej trójki oscylują
wokół 100 $, pomimo tego, że są w różnych standardach. I
hostele bez łazienek w pokojach i motele, które prezentują
zdecydowanie lepszy standard duże pokoje z łazienkami,
klimatyzacją, telewizją i kącikiem kuchennym.
|