|
25.09.2000
r. - Arches NP:
Budzimy się
o 6:00, lecz z powodu zimna nie wstajemy przez następne pół
godziny. Nakładamy na siebie całą masę swetrów i udajemy się
do samochodu, który ma zaszronione szyby. Jest lodowato! Po
jakiejś godzinie jest jednak już prawie ciepło - tak że zostajemy
w T-shirtach. Występują tutaj bowiem niesamowite skoki temperatury.
Jedziemy na
północ drogą Nr 89, a potem na wschód autostradą Nr 70, która
prowadzi prawie do samego Arches. Arches National
Park podobnie jak Bryce oraz Zion leżą w stanie Utah.
Po drodze zatrzymujemy się na śniadanko w Richfield w westernowskiej
knajpce, w której jadłospis podawany jest w formie starej
gazety z końca XIX wieku, urozmaiconej ciekawostkami z tamtych
czasów (m.in. o strzelaninie kowbojów w Tombstone).
W trakcie
dalszej drogi mijamy pustynię św. Rafała,
gdzie zatrzymujemy się na kilka zdjęć. Widzimy również ciekawą
Castley Valley (dolinę zamków). To już zupełnie
inny klimat, niż zostawiliśmy w Bryce. Otacza nas popielato-brązowa
pustynia, z licznymi kanionami i kamieniami, gdzieniegdzie
tylko przeplatana zielenią. Jest coraz cieplej (ok. 23-25°C).
Do Arches
National Park przyjeżdżamy przed 12:00. Po krótkiej
wizycie w Visitor Center i przeczytaniu ulotek informacyjnych,
ruszamy w dalszą wędrówkę po parku.
Arches ma
bardzo specyficzny wygląd. Jest to najgorętszy park w Utah.
Praktycznie bez żadnej zieleni i cienia składa się z przeróżnych
formacji z czerwonego i złocistego piaskowca, które wyrastają
z pustyni oraz z ponad 1.800 arches (czyli łuków). Łuki te
powstały w wyniku erozji; pod wpływem wiatrów, deszczy i ekstremalnych
temperatur zaczęły w skałach wytwarzać się naturalne wgłębienia,
które następnie utworzyły łuki. Arches tym się różnią od natural
bridges (mostów naturalnych), że te ostatnie zostały utworzone
poprzez wypłukiwanie skał przez płynące wody.
Podjeżdżamy
najpierw do kilku punktów widokowych celem obejrzenia niektórych
słynnych łuków. Oglądamy m.in. Double Arch
oraz Windows Arch (łuk z dwoma oknami).
Widzimy też
formacje skalne The Organ, czerwoną bryłę
Courthouse Towers (wieża sądu) oraz Balanced
Rock (zrównoważona skała). Balanced Rock to 15 -
metrowy głaz osadzony na 23-metrowym piedestale - sprawia
wrażenie jakby miał za chwilę odpaść.
Postanawiamy
lepiej wczuć się atmosferę parku i udać się na dwie piesze
wycieczki. Pierwsza to wyprawa do Devils Garden
(Ogrodów Diabła) - ok. 2,2 mil, gdzie znajduje się kilkanaście
łuków. Trasa jest przyjemna. To jedyna część parku, gdzie
oprócz formacji skalnych i pustyni jest sporo zieleni. U podnóża
mamy zbity czerwony piasek oraz kamienie z piaskowca.
Po minięciu
kilku nienazwanych łuków, dochodzimy do Landscape
Arch (Łuku Krajobrazowego), który jest najdłuższym
naturalnym łukiem na świecie. Ma 306 stóp (ok. 96 metrów).
Jest on bardzo kruchy, dlatego podchodzenie pod sam łuk jest
niemożliwe (w 1991 roku spadł bowiem z niego kawałek skały
o 20 m długości, 3,5 m szerokości).
Łuk robi imponujące
wrażenie. Wokół niego jest sporo roślinności, stąd pewnie
jego nazwa. Robimy mu kilka zdjęć i ruszamy dalej w drogę.
Mijamy m.in.
Wall Arch (Łuk Ścienny), który spogląda na
nas z wprost pionowej skały.
Dochodzimy
do Navajo Arch (Łuk Navahów), który robi
chyba na nas największe wrażenie. Po obejrzeniu go ze wszystkich
stron zawracamy w powrotną drogę.
Po zakończeniu
wycieczki w Ogrodach Diabła udajemy się do punktu widokowego
Delicate Arch, żeby zobaczyć ten najbardziej
znany na świecie łuk - symbol stanu Utah. Z punktu widokowego
łuk widoczny jest jedynie z daleka, w całej okazałości wyłania
się bowiem z przeciwległego zbocza.
Postanawiamy
zobaczyć łuk z bliska i udajemy się na 3 milową wyprawę (w
dwie strony), na szczyt wzgórza, na którym znajduje się Delicate
Arch.
Na szczęście
jest już popołudniu i wrzesień, więc nie jest tak gorąco jak
latem, gdzie temperatura dochodzi do 38°C. My mamy ok. 22°C.
Wędrówka jest bowiem cały czas w pełnym słońcu, bez grama
cienia. Idziemy dosyć stromym szlakiem, po pomarańczowo-czerwonym
piaskowcu. Trasa nie jest długa, ale podejście jest dosyć
strome. Idziemy szybko i po 35 minutach jesteśmy już na szczycie.
To
co widzimy, przechodzi nasze oczekiwania. Przed nami wyłania
się Delicate Arch mieniący się żółtopomarańczowo-czerwonymi
odcieniami piaskowca, który w kompozycji z mocno intensywnie
błękitnym niebem robi niesamowite wrażenie.
Fotografujemy
go z różnych stron i postanawiamy poczekać na zachód słońca.
W ciągu 20 minut pod łukiem pojawia się tłumek ok. 100 osób,
które również chcą zobaczyć to niezwykłe zjawisko. Naprawdę
warto było czekać. Kolory na łuku stają się coraz intensywniejsze,
coraz ciemniejsze, by wreszcie zgasnąć po zachodzie. Uznajemy,
że zobaczyliśmy jedno z najpiękniejszych zjawisk w naszym
życiu.
Arches National
Park opuszczamy już po zachodzi słońca w bardzo dobrych humorach.
To był naprawdę miły dzień.
Nocleg znajdujemy
na kampingu Moab Valley, znajdującym się praktycznie zaraz
za południowym wyjazdem z parku przed miasteczkiem Moab. Kemping
ma wszystko co trzeba, miejsca namiotowe, domki kempingowe
wyposażone w TV, ogrzewanie, toalety, prysznice i sklep. Wybieramy
domek kempingowy (43 $) gdyż pomimo bardzo ciepłego dnia,
w nocy nie miało być już tak przyjemnie.
|