17.09.2000 r.
przylot
18.09.2000 r.
San Francisco
19.09.2000 r.
Yosemite NP
20.09.2000 r.
Yosemite NP / Mono Lake
21.09.2000 r.
Sequoia NP
22.09.2000 r.
Las Vegas
23.09.2000 r.
Zion NP
24.09.2000 r.
Bryce Canyon NP
25.09.2000 r.
Arches NP
26.09.2000 r.
Yellowstone NP
27.09.2000 r.
Yellowstone NP
28.09.2000 r.
Grand Teton NP
29.09.2000 r.
Rocky Mountain NP
30.09.2000 r.
Santa Fe /
De Chelly NM
01.10.2000 r.
Mesa Verde NP
02.10.2000 r.
Monument Valley
03.10.2000 r.
Grand Canyon
04.10.2000 r.
Tombstone/ Saquaro NP
05.10.2000 r.
Joshua Tree NP/LA
06.10.2000 r.
San Francisco
07.10.2000 r.
wylot

22.09.2000 r. - Las Vegas:

        Wstajemy ok. 8:30. Jemy bardzo przyjemne śniadanie w knajpce Carrows mieszczącej się nieopodal motelu. Następnie odbywamy jeszcze krótką przejażdżkę po Vegas, tym razem "by day" celem zrobienia kilku pamiątkowych zdjęć.

        Uwieczniamy m.in. New York New York, jeden z symboli tego miasta.

        Potem zakupy w supermarkecie i ruszamy w dalszą drogę. Udajemy się w kierunku północno-wschodnim do stanu Utah, autostradą H15.

        Naszym celem jest Zion National Park, położony w południowej części stanu Utah. Krajobraz po drodze zmienia się całkowicie. Widzimy już nie pustynne, wyjałowione tereny Newady, ale pojawiającą się coraz częściej bujną roślinność, kontrastującą z czerwieniami mijanych piaskowców oraz niesamowicie błękitnym niebem.
        To znak, że wjechaliśmy już do Utah, uznawanego za jeden z najpiękniejszych i najbardziej dziewiczych stanów w całej Ameryce. Faktycznie, widoki są imponujące. Co chwilę zatrzymujemy się na zrobienie kilku zdjęć.

        Do Zion National Park dojeżdżamy późnym popołudniem. Dodatkowo jest o 1 godzinę później niż w Las Vegas (Utah ma górski czas w przeciwieństwie do Nevady, który podlega czasowi Oceanu Pacyfik).
        Rozbijamy się na kampingu South Campground (13 $). Kemping jest bardzo przyjemny, położony w lesie, z widokiem na skały. Nie ma jednak pryszniców.

        Postanawiamy udać się na przejażdżkę autobusem przez kanion na tzw. Scenic Drive. Od niedawna przez sam kanion można przejechać jedynie specjalnymi busikami, które są bezpłatne i jeżdżą co 10, 15 minut. Przez resztę parku można natomiast jeździć samochodami. Autobusy są prowadzone przez kierowców - przewodników, którzy oprócz opisu kanionu bawią turystów dowcipami. Nasz nazywa się Mike i jest bardzo zabawnym facetem.

        Nazwę Zion (czyli Syjon) nadali kanionowi pierwsi z mormońskich osadników, którzy na jego widok odczuli jednocześnie zachwyt i przerażenie. Kanion rzeczywiście robi imponujące wrażenie. Otoczony jest wysokimi, na ok. 800 m pionowymi ścianami z piaskowca. U podnóża kanionu wije się Virgin River.
        Zion to miejsce bardzo popularne do górskich wspinaczek. Mamy okazję zobaczyć kilku takich śmiałków, którzy uczepieni do zupełnie pionowych ścian robią piorunujące wrażenie. Ze Scenic Drive widzimy m.in. Angels Landing (1.756 m), The Organ (1.554 m), The Great White Throne (2.056 m) oraz Lady Mountain (2.117 m).

        Dojeżdżamy do Temple of Sinawa (świątyni Sinawy), gdzie wysiadamy. Następnie robimy sobie spacer szlakiem Riverside Walk do Virgin River.
        Jutro będziemy chcieli podejść w stronę Narrows - miejsca, w którym dolina wokół rzeki zaczyna się gwałtownie zwężać, tak, że pozostaje jedynie rzeka otoczona kanionem, który ma zaledwie 6 m szerokości, a ściany jego wznoszą się pionowo na wysokość 240 m.

        Wieczorem palimy na kampingu ognisko i pieczemy kiełbaski. Jest bardzo przyjemna atmosfera. Noc jest ciepła, ale bardzo wietrzna. Wieje praktycznie całą noc, namiot rusza się we wszystkie strony, nad ranem przewracają nam się paliki w tropiku. Mamy więc noc z przygodami, tak, że będzie co wspominać.

poprzednia strona do góry   następna strona