|
22.09.2000
r. - Las Vegas:
Wstajemy ok.
8:30. Jemy bardzo przyjemne śniadanie w knajpce Carrows mieszczącej
się nieopodal motelu. Następnie odbywamy jeszcze krótką przejażdżkę
po Vegas, tym razem "by day" celem zrobienia kilku
pamiątkowych zdjęć.
Uwieczniamy
m.in. New York New York, jeden z symboli tego miasta.
Potem zakupy
w supermarkecie i ruszamy w dalszą drogę. Udajemy się w kierunku
północno-wschodnim do stanu Utah, autostradą H15.
Naszym celem
jest Zion National Park, położony w południowej
części stanu Utah. Krajobraz po drodze zmienia się całkowicie.
Widzimy już nie pustynne, wyjałowione tereny Newady, ale pojawiającą
się coraz częściej bujną roślinność, kontrastującą z czerwieniami
mijanych piaskowców oraz niesamowicie błękitnym niebem.
To znak, że
wjechaliśmy już do Utah, uznawanego za jeden z najpiękniejszych
i najbardziej dziewiczych stanów w całej Ameryce. Faktycznie,
widoki są imponujące. Co chwilę zatrzymujemy się na zrobienie
kilku zdjęć.
Do Zion National
Park dojeżdżamy późnym popołudniem. Dodatkowo jest o 1 godzinę
później niż w Las Vegas (Utah ma górski czas w przeciwieństwie
do Nevady, który podlega czasowi Oceanu Pacyfik).
Rozbijamy
się na kampingu South Campground (13 $). Kemping jest bardzo
przyjemny, położony w lesie, z widokiem na skały. Nie ma jednak
pryszniców.
Postanawiamy
udać się na przejażdżkę autobusem przez kanion na tzw. Scenic
Drive. Od niedawna przez sam kanion można przejechać
jedynie specjalnymi busikami, które są bezpłatne i jeżdżą
co 10, 15 minut. Przez resztę parku można natomiast jeździć
samochodami. Autobusy są prowadzone przez kierowców - przewodników,
którzy oprócz opisu kanionu bawią turystów dowcipami. Nasz
nazywa się Mike i jest bardzo zabawnym facetem.
Nazwę
Zion (czyli Syjon) nadali kanionowi pierwsi z mormońskich
osadników, którzy na jego widok odczuli jednocześnie zachwyt
i przerażenie. Kanion rzeczywiście robi imponujące wrażenie.
Otoczony jest wysokimi, na ok. 800 m pionowymi ścianami z
piaskowca. U podnóża kanionu wije się Virgin River.
Zion to miejsce
bardzo popularne do górskich wspinaczek. Mamy okazję zobaczyć
kilku takich śmiałków, którzy uczepieni do zupełnie pionowych
ścian robią piorunujące wrażenie. Ze Scenic Drive widzimy
m.in. Angels Landing (1.756 m), The Organ (1.554 m), The Great
White Throne (2.056 m) oraz Lady Mountain (2.117 m).
Dojeżdżamy
do Temple of Sinawa (świątyni Sinawy), gdzie wysiadamy. Następnie
robimy sobie spacer szlakiem Riverside Walk
do Virgin River.
Jutro będziemy
chcieli podejść w stronę Narrows - miejsca, w którym dolina
wokół rzeki zaczyna się gwałtownie zwężać, tak, że pozostaje
jedynie rzeka otoczona kanionem, który ma zaledwie 6 m szerokości,
a ściany jego wznoszą się pionowo na wysokość 240 m.
Wieczorem
palimy na kampingu ognisko i pieczemy kiełbaski. Jest bardzo
przyjemna atmosfera. Noc jest ciepła, ale bardzo wietrzna.
Wieje praktycznie całą noc, namiot rusza się we wszystkie
strony, nad ranem przewracają nam się paliki w tropiku. Mamy
więc noc z przygodami, tak, że będzie co wspominać.
|