17.09.2000 r.
przylot
18.09.2000 r.
San Francisco
19.09.2000 r.
Yosemite NP
20.09.2000 r.
Yosemite NP / Mono Lake
21.09.2000 r.
Sequoia NP
22.09.2000 r.
Las Vegas
23.09.2000 r.
Zion NP
24.09.2000 r.
Bryce Canyon NP
25.09.2000 r.
Arches NP
26.09.2000 r.
Yellowstone NP
27.09.2000 r.
Yellowstone NP
28.09.2000 r.
Grand Teton NP
29.09.2000 r.
Rocky Mountain NP
30.09.2000 r.
Santa Fe /
De Chelly NM
01.10.2000 r.
Mesa Verde NP
02.10.2000 r.
Monument Valley
03.10.2000 r.
Grand Canyon
04.10.2000 r.
Tombstone/ Saquaro NP
05.10.2000 r.
Joshua Tree NP/LA
06.10.2000 r.
San Francisco
07.10.2000 r.
wylot

19.09.2000 r. - Yosemite NP:

        Wstajemy wcześnie. Zbieranie się zajmuje nam trochę czasu. Po śniadaniu i zrobieniu zakupów w supermarkecie - ruszamy w dalszą drogę. Nasz cel to Yosemite National Park, który oddalony jest od SF o ok. 180 mil. Z Oakland wyjeżdżamy na wschód autostradą H580, która następnie zmienia się w H205. W okolicach Monteca wjeżdżamy na drogę Nr 120, która dojeżdża do samego parku.
       Jesteśmy podekscytowani. To nasz pierwszy park narodowy w Stanach. Kupujemy bilet wstępu, który upoważnia do wjazdu do wszystkich parków narodowych na terenie USA. Bez względu na ilość osób w samochodzie osobowym bilet kosztuje 50 USD, co jest dla nas bardzo pozytywną informacją.
       Park jest cudowny! Nie sposób oddać słowami jego uroku - zewsząd wystają potężne dęby, cedry i świerki, poprzecinane wodospadami, monumentalnymi górami i skałami. Park jest zamieszkały przez jelenie, kojoty oraz, co szczególnie nas zainteresowało, przez niedźwiedzie.
       Początkowo okolice Yosemite zajmowali Indianie, ale w połowie XIX w. zostali wypędzeni przez farmerów. Farmerów wkrótce zastąpili leśnicy, a tych ostatnich - turyści. W 1864 r. Yosemite stał się parkiem narodowym w Stanach.

       Sercem Yosemite National Park jest dolina Yosemite - Yosemite Valley. Dolina otoczona jest stromymi skałami o wysokości ok. 800 m, poprzecinanymi wodospadami. Na dnie doliny rozpościerają się przepiękne łąki.

       Postanawiamy poczuć trochę atmosferę parku i udać się na wędrówkę do Upper Yosemite Falls. Jest bardzo gorąco, ok. 35°C. Wędrówkę rozpoczynamy z kempingu Sunnyside, znajdującego się za Yosemite Lodge. Droga jest stosunkowo męcząca, jest to bowiem wspinaczka po dosyć stromym zboczu. Trudy rekompensują nam jednak piękne widoki na leżącą u stóp dolinę.

       Widzimy też Half Dome - najbardziej stromą górę w Ameryce Północnej. Jej stok odchylony jest zaledwie o 7° od pionu. Pstrykamy tam prawie cały film.
       Po ok. 2,5 kilometrach docieramy do pierwszego widoku na wodospad, który o tej porze roku jest jednak zupełnie wysuszony. Widać jedynie wydrążone w skale strugi. Na szczyt wodospadu nie udaje nam się dotrzeć, gdyż z powodu spadających skał dalsza trasa została zamknięta. Trochę żałujemy, ale i tak zaliczamy wycieczkę do udanych.
       Po zejściu w dół doliny próbujemy znaleźć kemping, co nie jest proste. Wszystkie kampingi w dolinie są pełne, co oznacza, że musimy szukać dalej. Wreszcie ok. 19:20 udaje nam się coś znaleźć. Kamping nazywa się White Wolf i mieści się w północno-środkowej części parku.
       Bardzo nam się podoba. Jest on umieszczony w lesie, poszczególne miejsca postojowe są oddalone od siebie o co najmniej 50 m, każde miejsce ma swój numerek, posiada również specjalne palenisko i (co wzbudza naszą główną uwagę) specjalny pojemnik "na misie". Jest to metalowy pojemnik, do którego należy włożyć na noc cały zapas jedzenia oraz kosmetyków, a następnie zamknąć. Wtedy jest pewność, że misie nie zniszczą samochodu, co w Yosemite zdarza się dosyć często.
       Tomek straszy mnie nocną wizytą misia, wzbudzając we mnie lekki dreszczyk emocji. Rozbijamy namiot, co zajmuje nam sporo czasu, gdyż wyszliśmy z wprawy, a zapada już zmrok.
       Na kampingu nie ma żadnej obsługi. Zostawia się 10 USD w specjalnej kopercie, którą ranger rano zabiera. Robimy kolację, na którą składa się zupka z puszki i herbata. Po krótkiej przechadzce idziemy spać. W nocy jest przeraźliwie zimno, na oko w okolicach poniżej 0°C. Opatulamy się dodatkowo w polary i tak kończy się nasz 3 dzień podróży.

poprzednia strona do góry   następna strona