|
26.09.2000
r. - Yellowstone NP:
Wstajemy o
6:00 i po szybkim zebraniu się ruszamy w drogę. Dziś mamy
do przejechania najdłuższy dystans naszej wyprawy - ok. 610
mil.
Naszym celem
jest Yellowstone National Park - największy
park narodowy na świecie, położony na terenie 3 stanów: Wyoming,
Montany i Idaho. Aby wyobrazić sobie wielkość parku należy
dodać, że jego powierzchnia jest równa obszarowi Szwajcarii.
Na szczęście
pogoda jest aktualnie bardzo korzystna i w Yellowstone ma
być w ciągu dnia ok. 15-18°C ( w ciągu poprzednich dni było
bowiem 0°C i padał śnieg, nie mówiąc o tym, że w nocy dochodziło
do -8°C).
Jedziemy drogą
Nr 191 oraz Nr 61 na północny-zachód, a następnie prawie całą
drogą aż do miejscowości Idaho Falls - autostradą Nr 15 prowadzącą
bezpośrednio do Yellowstone National Park. Po drodze mijamy
Salt Lake City, które jest światową siedzibą
mormonów. Zaliczamy też obiad w Subway Inn, w którym w praktyce
przekonujemy się, że w Polsce uczą angielskiego, który różni
się znacznie od amerykańskiego, nie mówiąc już o przeróżnych
amerykańskich dialektach. Mamy trochę zabawy z zamówieniem
jedzenia, ale w końcu się udaje.
Do Yellowstone
National Park dojeżdżamy ok. 17:00 z jego zachodniej
strony przy West Yellowstone.
Ze względu
na rozmiary parku postawiamy skupić się na jego głównych atrakcjach
znajdujących się wzdłuż mającej kształt ósemki obwodnicy Loop
Road. Park rozpościera się na wysokim (2.250 m n.p.m.)
płaskowyżu, który geologicznie jest kalderą, czyli nieckowatym
kraterem wygasłego wulkanu. Erupcja, której teren zawdzięcza
swoje ukształtowanie, miała miejsce 630.000 lat temu.
Yellowstone
National Park to kraina lasów, jezior, gejzerów i przede wszystkim
zwierząt. Na porządku dziennym są tutaj bizony, które w ogóle
zdają się nie zauważać obecności człowieka. Całe ich stada
spokojnie przechodzą sobie drogami, a osłupiali kierowcy nie
wiedzą co wtedy począć. Nic - po prostu trzeba poczekać, aż
przejdą i można jechać dalej. Niesamowite wrażenie robią pasące
się bizony na łąkach, nad którymi unosi się para z gejzerów.
Taki widok
na długo pozostanie w naszej pamięci. To tak, jakby przez
chwilę było się w bajkowej krainie Królowej Śniegu. Bo oprócz
bizonów spotkać w parku można jeszcze jelenie wapiti, łosie,
czarne niedźwiedzie, misie grizzly, kojoty, wilki, wiewiórki,
chipmunki i całą masę ptaków. Nam nie udało się wypatrzyć
misiów i kojotów, co z żalem odnotowaliśmy.
Przez
park jedziemy wzdłuż rzeki Madison, a potem - Firehole. Dojeżdżamy
do basenu Midway Geyser, skąd udajemy się
na krótką przechadzkę do jeziora Grand Prismatic.
Tutaj znowu natura bardzo nas zadziwia
Widzimy Midway Geyser wyrzucający z siebie obłoki pary, bulgocący
mazią z rozpuszczonej przez kwas siarkowy gliną, gorące źródła
wody wypływające z ziemi oraz mieniące się przeróżnymi barwami
jezioro Grand Prismatic. Ze względu na ochronę tego miejsca,
wokół basenu można poruszać się jedynie po specjalnym, drewnianym
podeście.
Po napatrzeniu
się tym cudom natury, podjeżdżamy do zajazdu Old Faitful Inn
znajdującego się 16 mil od Midway Geyser Basin. Old Faitful
jest uznawany za najpiękniejszy zajazd w Stanach. Jest to
budynek z 1903 roku, podobno jest największą na świecie budowlą
z drewna.
Rzeczywiście zajazd robi duże wrażenie. Ma 4 piętra, wszystko
z drewna - wielki hal z mnóstwem sklepików, restauracji, pokoje
umieszczone są w górnych częściach zajazdu. Wszystko jest
w stylowy sposób podświetlone.
Pomimo tego, że zajazd wygląda bardzo zachęcająco, jego cena
(200 $ za pokój) nie była już tak ciekawa. Postanawiamy znaleźć
nocleg w pobliskim West Yellowstone. Wybieramy całkiem przyjemny
motel Madison przy Yellowstone Ave za 43 $ za pokój. Ze znalezieniem
czegoś do jedzenia jest już gorzej, gdyż po 22:00 miasteczko
po prostu wymiera i pozostaje nam jedynie Mc Donald.
|