|
26.09.2003 r.
- wylot:
Spotykamy
się na lotnisku Okęcie w Warszawie. Jesteśmy w komplecie -
Ania, Beata, Daniel, Tomek i ja. Poza mną i Tomkiem ekipa
praktycznie się nie zna, poznaliśmy się kilka miesięcy temu
na forum travelbitu (www.travelbit.pl).
To dodatkowo nas pobudza - ciekawość ludzi, z którymi spędzimy
następne trzy tygodnie.
Wylot mamy
o 13.30. Lecimy liniami BA do Londynu, a stamtąd o 22.30 do
Nairobi. Bilet lotniczy z opcją powrotu z Daar es Saalam kosztował
nas 735 USD od osoby.
Do Londynu
przylatujemy po 15.30. Mamy sporo czasu, postanawiamy więc
pojechać do Londyn Town. Po chwili pertraktacji z Immigration
officer na lotnisku, sztuka ta nam się udaje. Okazuje się
bowiem, że wychodzenie z lotniska w przypadku lotów tranzytowych
jest niedozwolone. Pomaga nam jednak fakt, że pani urzędnik
pochodzi z Nairobi, do którego się udajemy, co powoduje, że
jest skłonna nieco nagiąć przepisy.
Po przyjemnym
pobycie w Londynie, w którym Ania czuje się jak ryba w wodzie
(spędziła w nim 3 lata), wracamy na lotnisko, skąd następnie
wylatujemy do Nairobi.
|